Witajcie (:
Dzisiaj mam
dla was nową propozycję książkową.
Bardzo niewielką, bo liczącą raptem 95 stron. Wydało ją wydawnictwo
Ossolineum. Książeczką dostałam pewnego lata, kiedy likwidowali bibliotekę i
pozbywali się wszystkich książek. Przechodziłam obok, więc wcisnęli mi w ręce
pierwszą lepszą jaką mieli. Nie narzekam. Darowanej książce nie zagląda się pod
okładkę.
Książkę pt.
"Lato szczupaka" napisała Jutta Ritcher. To dramat z kategorii
literatury dziecięcej. Nie do końca się z tym zgadzam, to informacja z lubimy
czytać. Co prawda głównymi bohaterami są dzieci, a utwór pisany jest bardzo
prosto, ale nie wyobrażam sobie nikogo poniżej 13 roku życia czytającego tę
książkę, Sprawdzę to na mojej młodszej siostrze i może kiedyś o tym napiszę.
Patrząc na
okładkę po raz pierwszy nie widzimy nic niezwykłego. Cała okładka jest
granatowa, ma dobrze zaznaczony jasny tytuł, autora i wydawnictwo. Dopiero po
dokładniejszym przyjrzeniu się widzimy że granat przemienia się też z innymi
barwami. Mnie kojarzy się to z mieniącą
się wodą. Na dole znajdują się trzy malutkie czarne postaci, które stoją przed
ogromnym szczupakiem. Muszę się przyznać, że rybę zobaczyłam dopiero teraz. To nie jest okładka, która krzyczy "Kup
mnie", nie mówi też "Weź mnie, a dostaniesz coś w zamian" ona
szepcze "Jestem".
Jedną z
głównych bohaterek i narratorką jest Ania. Opisuje ona wydarzenia z
"ostatniego lata dzieciństwa" (jak jest to nazwane w książce) To
opowieść o nadziei i smutku, o akceptacji, dorastaniu i przyjaźni, która daje
ukojenie nawet gdy wydaje nam się że gorzej być nie może. Zakończenie książki
jest przewidywalne, ale nie oczekujemy tutaj nagłego zwrotu akcji, uważam że
koniec jest taki jaki być powinien, rozrywa serce, napełnia nadzieją.
Lubię tę
książkę, ponieważ mogę po nią sięgnąć w każdej chwili, bo przeczytanie jej
zajmuje godzinę. Zawsze gdy czytam ostatnie zdanie czuję się lepiej. Na sercu jest mi lekko, to takie dziwne,
radosne uczucie. Podobne wrażenia towarzyszą mi przy czytaniu "Oskara i
Pani Róży", albo "Małego Księcia". Sądzę że te trzy książki
można opisać stwierdzeniem "mało tekstu, dużo treści". Wszystkie są
pod tym względem podobne, choć przekazują inne mądrości.
Jeżeli masz
godzinę wolnego czasu, jedziesz gdzieś, nie wiesz co z sobą zrobić, albo
planujesz spędzić kolejny dzień wakacji na oglądanie seriali, albo czatowanie
na facebooku - sięgnij proszę po "Lato szczupaka". Zapewniam, że nie
zmarnujesz tego czasu.
Jeżeli znasz
jakąś inną książkę podobną do tych trzech, które wymieniłam, napisz mi jej
tytuł. Będę zobowiązana.
*PS Jeżeli
jesteś osobą wrażliwą i wzruszasz się na wszystkich książkach/filmach zaopatrz
się na czas lektury w paczkę chusteczek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz