-->

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Czternasty - panicznie wrzeszczymy, skaczemy i piszczymy na widok idola, albo nowej części czegoś



Pomimo deszczu wysiadłam z tramwaju dwa przystanki wcześniej i radośnie udałam się do jednego z moich ulubionych miejsc w mieście. Oprócz pobrzękiwania dzwoneczków przywitał mnie jeden z najpiękniejszych zapachów na świecie i przyjazny wzrok bibliotekarza. Miejska biblioteka. 

To ja. Nie do końca normalna nastolatka, ze słabością do szelestu kartek, zapachu kurzu i ponawianiu nowych bohaterów. To my. Wszystkie zakręcone na punkcie jednego autora, którego czasem nienawidzimy, a czasem stawiamy mu ołtarze, kupujące koszulki i torby z podobizną bohatera lub aktora. Kochamy serie książek, seriale i filmy. Choć bardzo często się nie znamy, mieszkamy w innych miejscach i nigdy prawdopodobnie byśmy się nie spotkały. Wszystkie należymy do jednej grupy. To my fangirl.  

Mogłabym tu kiedyś pracować. Chociażby w wakacje. Siedzę przez cały dzień otoczona książkami, doradzam obcym ludziom, i mogę bezkarnie czytać. Słyszę odgłos przewracanych kartek i nurkuję między regały. Chłopak z bródką przegląda jakiś  horror Stephena Kinga. Uśmiecham się do niego, ale uwagę poświęcam zupełnie innej pozycji. 

Co jeszcze nas charakteryzuje? „Panicznie wrzeszczymy, skaczemy i piszczymy na widok idola, albo nowej części czegoś” Potrafimy to robić w biały dzień, na środku ulicy i nie wyda nam się to dziwne. Jeździmy na konwenty i przebieram się za ulubione postacie Pamięć naszych telefonów zapchana jest memami z ukochanymi. Ryczymy kiedy umrze nasz ulubiony bohater i jesteśmy nie do zniesienia przez kolejny tydzień. Szukamy opowiadań lub same je piszemy. Zastanawiamy się co mogło by być dalej. Jak potoczyłyby się losy naszych bohaterów. Nie musimy tego nigdzie publikować. Już samo to sprawia że historia żyje, nawet jeżeli autor nic już nie pisze. 

Głaszczę palcami wyświechtaną okładkę, przewracam kartki i wdycham zapach kurzu i papieru. Pomimo że od razu znalazłam to czego szukam spaceruję jeszcze chwilę pomiędzy regałami i zapamiętuję tytuły, które mnie interesują. Potem wypożyczam książkę i wracam do domu, już się przejaśnia.


Post dedykowany Oli i Natalce. Na pocieszenie po śmierci ulubionych bohaterów. 
Załączam też gorące podziękowania, bo to ich pomysł i to one wymyślały kolejne objawy bycia fangirl, ja to tylko spisałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz